all black everything. almost.

Stęskniłem się za takimi wpisami. Bardzo chciałbym ich móc wrzucać więcej, częściej i regularniej, ale wiecie jak to jest. Od przeprowadzki z Warszawy (no prawie) do Częstochowy (no też prawie) minął już ponad rok, a to chyba dopiero pierwszy wpis tego typu, publikowany z nowego (no już nie tak bardzo) miejsca.

A strzelanie fotek to przecież jedna z moich większych zajawek. Niezależnie od tego po której stronie obiektywu jestem. Na nowe foty z sobą samym w roli głównej miałem ochotę już od dłuższego czasu. Niestety wszyscy fotografowie, z którymi do tej pory współpracowałem zostali w Warszawie i jakoś tak średnio nam się jest teraz zgrać.

Dlatego też tym bardziej jaram się, że udało się nawiązać nową współpracę z mega zdolnym fotografem, z którym by się spotkać nie muszę jechać przez pól Polski. Raptem stówkę w jedną stronę i voila! Jakub Piechota – tak się nazywa współautor poniższych zdjęć. Jest jaranko? Raczej!

To są zdecydowanie moje ulubione zdjęcia, jakie do tej pory udało się zrobić. Symetria. Minimalizm. Prostota. Architektura. I ja, będący w zasadzie tylko dodatkiem, który uzupełnia, ale nie psuje kadru. Dokładnie taki był zamysł sesji i dokładnie taki efekt udało się osiągnąć. Nie wszystkie zdjęcia publikuje tutaj – po więcej zapraszam na INSTAGRAM, gdzie stopniowo będą lądować kolejne kadry!

Jakby kogoś interesowało co mam na sobie to:
czapka – VANS
kurtka – backyard cartel
bluza – intruz
spodnie – phenotype
buty – adidas Y-3 

 

SZYBKA PRZERWA NA REKLAMĘ!

założyłem nowe konto na instagramie - obserwuj koniecznie!

skomentuj