Gdy street art spotyka się z klasycznym malarstwem.

Uwielbiam obserwować prace artystów, którzy nie boją się przekraczać granic w sztuce. Jednym z ostatnio podziwianych przeze mnie jest Marco Battaglini. W pracach, które najbardziej przykuły mój wzrok artysta łączy street art (choć bardziej graffiti), popkulturę, malarstwo renesansowe, a wszystko to utrzymane w estetyce starożytnej Grecji. Miks, który trudno sobie wyobrazić. Dlatego wystarczy, że zerkniecie na poniższe zestawienie zdjęć.

Ciekaw jestem co Wy sądzicie na temat takich patchworkowych klimatów. Kiedyś sztuka miała być przeznaczona tylko dla klasy wyższej. Można było ją oglądać tylko na salonach i ludzie urodzeni mniej bogato nie mieli nawet szansy by ją zobaczyć, a co dopiero zrozumieć. Dziś mamy trochę łatwiej, sztuka w przeróżnych odsłonach jest na wyciągnięcie ręki dla każdego. Szczególnie ta popularna czy street art właśnie. Dlatego ciekaw jestem jak odbieracie takie miksy, gdzie ewidentnie artysta kpi sobie ze sztuki wysokiej.

SZYBKA PRZERWA NA REKLAMĘ!

założyłem nowe konto na instagramie - obserwuj koniecznie!

1 komentarz

  • Wydaje mi się, że takie prace potwierdzają genialną kreatywność artysty. Zawsze uważałem, że taki sposób zabawy konwencją, łączenie światów (np. właśnie jak w tym przypadku klasyka plus street art) jest przejawem szczególnej inteligencji, bo jest to robione ze smakiem, a nie jest kiczem.